Komiksowy teatr wyobraźni Arbuza Jagody

„Arbuz Jagoda i tajemnice Zun-Zuna” nie jest komiksem dla grzecznych dzieci, ale dla starszych, co najmniej 99-letnich, które mają dosyć mdłej kultury tresującej je na posłusznych niewolników systemu. Tu nie ma zachęty do jedzenia warzywek pryskanych pestycydami, mycia ząbków pastą do zębów z toksycznym fluorem i donoszenia na rodziców, ale jest łamanie stereotypów i poprawności.

„Opowieści Arbuza Jagody” nie miały być komiksem, ale opowiadaniami w stylu „Przygód Mikołajka” osadzonymi w naszych czasach. Byłem zmęczony ciągłą propagandą rządową utrzymującą obywateli w stanie strachu przed koronawirusem, dlatego postanowiłem odreagować się pisząc dla śmiechu głupawkę dla strony „Jupi-Tupi”, by wzbogacić ją treściowo. Tak powstał pierwszy odcinek o szczurze w wiadrze. Potem z rozpędu powstał odcinek, drugi, trzeci… I dalej samo poszło.

Pierwsze historyjki były opowiastkami podzielonymi na slajdy ze statycznym zdjęciem. Gdy odcinek dotyczył piętrowego łóżka – użyłem zdjęcia piętrowego łóżka, gdy szczepienia – pojawiła się fotografia upiornej pielęgniarki.

Po kilku odcinkach widziałem pozytywne reakcje czytelników, dlatego zacząłem szukać rysownika, który stworzyłby raz na tydzień ze dwie grafiki do opowiadania, dzięki czemu mogłem być kreatywniejszy. Pojawił się Jan Lorek (pozdrawiam go, jeśli to czyta!), który zilustrował odcinki o kogucie i balecie.

Ostatecznie jednak serię przejął GED, oczarowując mnie wykreowanymi przez siebie szkicami wizerunków Arbuza i Maliny.

Początkowo postacie z odcinka na odcinek nie zawsze były do siebie podobne, ponieważ rysunki były tworzone w pośpiechu (według rysownika w normalnym projekcie byłyby uznane za szkice wstępne), dlatego ustaliliśmy, że zostaną profesjonalnie rozrysowane, bo rozpoznawalność bohaterów to kluczowa sprawa. I tak się stało, przynajmniej dla postaci Arbuza, Maliny i Emilii.

TRZY ETAPY

Cykl opowieści o Arbuzie Jagodzie, jego bliźniaczce i przyjaciołach można podzielić na trzy części.

Pierwsza to radosne początki, gdy nie wiadomo było, w którą stronę serial podąży, a ilustracje były skromne, czyli od przygody ze szczurem po aferę ze sroką.

Drugi etap zaczął się tragikomedią w szkole tańca na rurze i zakończył kryminalną podserią o Skarpetkowej Bestii. Wtedy zaczęło się kombinowanie z kreatywnym wykorzystaniem rysunków na wiele sposobów, aby wycisnąć z nich jak najwięcej. Stąd pomysł na zbliżenia twarzy, przedmiotów, zmianę min i dodatkowe użycie grafik wzorcowych (rozpoznacie je po szeroko rozłożonych rękach), które upodobniły opowiadanie z rysunkiem do formy przypominającej stare parakomiksy. Rzadko, ale jednak, pojawiały się komiksowe dymki, których z czasem było coraz więcej i więcej, a odcinki stawały się coraz bardziej odjechane graficznie i tekstowo, przemieniając się w komiks z podpisami przypominający „Koziołka Matołka”. Najbardziej czasochłonny był odcinek o podróży koleją na konkurs. GED wykonał kawał dobrej roboty rysując z pieczołowitością najdrobniejsze detale składu pociągu, trakcji kolejowej i krajobrazu. Z tego co pamiętam, zajęło mu to ponad 20 godzin czasu, kolejne 40 godzin zajęło mi ich kolorowanie i montowanie, ale efekt przeszedł nasze oczekiwania.

Ponieważ byłem przemęczony dbałością o realia epoki pandemicznej, dlatego przeniosłem akcję do alternatywnej rzeczywistości, w której maseczki noszą co najwyżej chirurdzy w szpitalach, rozpoczynając etap trzeci.

A potem przykra wiadomość – GED poinformował, że praca nad grą komputerową zaczyna go przerastać i przestaje się wyrabiać, dlatego od 50 odcinka będzie musiał odpuścić Arbuza. Twórcze skrzydła oklapły i zastanawiałem się, co dalej. Czy kontynuować „Opowieści Arbuza Jagody” korzystając ze starych ilustracji, dorysowując własne i korzystając z darmowych grafik z internetu, czy dać sobie spokój? Ogłoszenie o poszukiwaniu nowego rysownika nie przyniosło spodziewanego odzewu. Musiałem za to fabularnie sprężyć się, aby stworzyć sensowne zakończenie umożliwiające kontynuację serialu w dalszej przyszłości.

EKSPERYMENT KOMIKSOWEGO TEATRU LALEK

Ponad 200 stron powstało w 50 weekendów, co daje średnio 4 strony na odcinek. Naprawdę zawrotne tempo! Biorąc pod uwagę fakt, że chociaż nowe epizody ukazywały się raz na tydzień w poniedziałki, to, nie licząc luźnych przygotowań, były finalizowane w ekspresowym tempie z soboty na niedzielę.

Przeważnie przez cały tydzień gromadziłem pomysły, w czwartek lub piątek pisałem odcinek, w sobotę rano GED rysował ilustracje według moich opisów, w sobotę po południu kolorowałem je i składałem w kadry, a w niedzielę montowałem wideokomiks, poprawiałem teksty i wgrywałem finalny efekt na serwer. Aby się wyrobić na czas, montaż obrazków wymagał opracowania specjalnej techniki produkcyjnej. Wspomniane początkowe kadrowania ilustracji zmieniły się w komponenty rysunkowe przypominające prace nad filmem animowanym. Osobne tła, osobne głowy, osobne sylwetki, osobne fragmenty ciała… Zmontowane postacie przemieszczały się na tłach tworząc od kilkunastu do kilkudziesięciu kadrów.

Komponenty z czasem rozrosły się do tak bogatej i różnorodnej biblioteki, że można było wyedytować najstarsze odcinki i nadać im nową formę. Podczas prac nad wydaniem albumowym wymieniłem dodatkowo około 25% najstarszych rysunków na nowe, zwiększające wizualną różnorodność.

Narysowane postacie są niczym teatralne marionetki, którym zmieniane są kostiumy, a tła i przedmioty wykorzystano na wiele sposobów w różnych scenach. Podobnie jak w teatrze, śledzenie przygód Arbuza wymaga aktywacji wyobraźni widza. Z powodów czasowych wiele rzeczy nie dało się narysować. Wtedy z pomocą przyszedł tekst narratora, który uzupełniając ilustracje dopowiada to, czego nie widać. Świetnym przykładem jest scena na kosmicznym targowisku. Bohaterzy rozglądają się za poszukiwanym towarem, chociaż nie widać ani jednego straganiarza i ani jednego stoiska, a mimo to fabuła toczy się gładko.

Kiedy GED z powodów czasowych nie dał rady narysować niektórych grafik, lub podczas składu wymyśliłem nowy wątek fabularny, wtedy korzystałem z ilustracji z domeny publicznej lub tworzyłem własne, jak przesympatyczna mordoklejka.

Kto wie – może to pierwszy na świecie komponentowy album komiksowy?

KOLORY I SYMBOLE

Kolory w naszym komiksie pełnią często symboliczną rolę. Nawiązują nie tylko do pór roku i dnia, ale odzwierciedlają też stany emocjonalne bohaterów i miejsc. Soczyste kolory – radość i beztroskę, czerwone tło – zagrożenie, białe – ulgę po strasznych przejściach, czerń – niespodziewaną tragedię. Komisariat policji i areszt – miejsca szare i ponure. Symbole pojawiają się czasami w fabule.

BOHATERZY

Głównym bohaterem jest średnio inteligentny, a czasami naiwnie głupi, 10-letni Arbuz Jagoda, który posiada wrodzone talenty sceniczne. Niewiele mu potrzeba, by płeć przeciwna mdlała z artystycznego zachwytu. Każdy występ przychodzi mu łatwo i bez wysiłku, a dziewczynki marzą, by został ich chłopakiem.

Daru tego zazdrości mu Malina – jego bliźniacza siostra, która mimo wielu ćwiczeń, wciąż pozostaje totalnym beztalenciem. Jak to w życiu, prawda?

Arbuz podkochuje się ze wzajemnością w starszej o pół roku rówieśniczce z sąsiedztwa – Emilii Wiśniewskiej, śmieszce, która uwielbia rysować.

Paczkę przyjaciół spina niebieski kosmita Zun-Zun z Bulgotii z wielkim, czerwonym irokezem, który nie przejmuje się prawami dorosłych, ponieważ ich formalnie nie zaakceptował.

Pojawiają się też dorośli bohaterzy drugoplanowi – rodzice i opiekunowie dzieci, dziadkowie, władca świata, policjanci, łamiący kobiece serca małpolud Bolo z wielką maczugą i wiele innych postaci tak barwnych, że mogłyby doczekać się własnych komiksów.

KONDENSACJA TREŚCI

W dobie językowej skrótowości SMS-owców chciałem za pomocą jak najmniejszej liczby słów opowiedzieć jak najbardziej skomplikowaną historię opowiedzianą w jak najprostszy sposób. Ostateczna treść została skrócona objętościowo o połowę względem wersji wyjściowej. Gdyby pójść w drugą stronę, zmieniając słowa narratora w klasyczne dialogi, mogłoby powstać kilkanaście, a może i kilkadziesiąt albumów komiksowych.

ZAMIERZONE SKANDALE I PROWOKACJE

Cykl przygód Arbuza Jagody jest świadomą, skandalizującą prowokacją artystyczną. Arbuz i Malina są niebieskookimi blondynkami z aryjskich fantazji Adolfa Hitlera, aby irytować fanatyków lewicowej ideologii multi-kulti, nieochrzczonymi, by wkurzyć prawicowych ultrakatolików i… jeszcze te nagie sceny czy pachnąca ideologią gender (wyśmiewaną w innym odcinku) zamiana ubrań Arbuza z Maliną, są niczym wbijanie kija w ludzkie mrowisko. Lecz nie jest to prowokacja wyłącznie dla zabawy – celem było wywołanie wstrząsu wytrącającego czytelników z transu nakładających się na siebie szaleństw, w jakie wdepnęła nasza cywilizacja.

Szaleństwa te wykluły się z wielu, często sprzecznych ze sobą, ideologii, które zarażają ludzi niczym wirusy umysłu, usiłując dopasować do siebie człowieka. Dlatego wszystkie zakończyły się fiaskiem. Jedyną ideologią, rokującą nadzieje na powodzenie, jest człowieczeństwo oparte na tym, co jest w ludziach najlepsze.

Chciałbym, aby ludzkość zdjęła klapki z oczu i spojrzała na życie z szerszej perspektywy. Aby przestała przejawiać objawy chorób psychicznych wywołanych przez ideologie i rozmaite autorytety, i stała się bardziej ludzka oraz życzliwsza. Myślę, że nie potrzebujemy pacyfizmu, tolerancji, równouprawnienia, emancypacji itp. rzeczy, lecz zwykłej życzliwości. Gdybyśmy byli życzliwsi, wojny, nietolerancja, rasizm, chciwość i cała reszta patologii niszczących świat, odeszłyby do lamusa.

Niestety, obawiam się, że ludzkość jest zaślepiona ideologiami, które podzieliły ją na różne wzajemnie zwalczające się obozy. A każdy z tych obozów uważa, że ma rację, a wszystkie inne się mylą.

NIENAWIŚĆ, NIETOLERANCJA I PRZYJAZNE DUSZE

Ponieważ komiks nie został stworzony pod gusta komercyjnej publiki, lecz dla wspomnianej terapii szokowej, spontanicznej sztuki i w celu odreagowania się od pandemii maseczkozy, nie chciałem schlebiać gustom czytelników, realizować ich oczekiwań, lecz pozwolić sobie na brutalną szczerość, prowokacje i nieskrępowaną wyobraźnię.

Spodziewałem się ostrej reakcji ze strony obrońców moralności, tymczasem nastąpiła ona ze strony… środowiska wiary w naukowe dogmaty.

Nie religia, nie golizna, ale szczepionki okazały się najgłębszym wbiciem kija w mrowisko. W epizodzie tym chciałem przedstawić patologię służby zdrowia, która medycynę hipokratesową („po pierwsze – nie szkodzić”) zastąpiła medycyną rockefellerowską („po pierwsze – nie szkodzić biznesowi farmaceutycznemu”). A czego oczekiwali oburzone osoby? Komiksu propagandowego, w którym dzieci idą z uśmiechem na ustach do szczepienia, po czym następuje medyczny cud. Zamiast tego ujrzały dzieci bojące się zastrzyku i… napisałbym więcej, ale nie chcę zdradzać szczegółów fabuły, by nie psuć ci zabawy. Odcinkowi zarzucano, iż… obraża pielęgniarki, którym w czasach heroicznej walki na pierwszym froncie wojny z pandemią należy się szacunek, a nie „paszkwil”.

W mniejszym stopniu czepiano się też odcinka o szczurze, bo Arbuz trzęsąc nim w wiadrze, aby się uspokoił, rzekomo zachęca do znęcania się nad zwierzętami, oraz odcinka o pole dance, w którym Emilka na złość ciotce-feministce (w komiksie nie ma o tym słowa, ale jest lesbijką) chciała zaszpanować na rurze przed Arbuzem (chłopakiem!).

Odcinki te wywołały taką wściekłość, że plujący jadem nienawiści krzykacze zorganizowali głosowanie nad społecznym wykluczeniem mnie z komiksowej grupy na „Facebooku”. Pikanterii dodaje fakt, że w jej regulaminie zakazano… dyskryminacji i nietolerancji.

Jeden z użytkowników trafnie skomentował tę sytuację: „Jakie to piękne. Ktoś tam tworzy jakieś komiksy. Mało kogo one interesują, ale pewnej postępowej grupie osób się one nie podobają, więc chcą uciszyć autora. (…) Zakrzyczeć, zwyzywać, napluć…”.

Wynik głosowania – 59 głosów za wyrzuceniem, 61 za pozostawieniem – pokazuje, jak bardzo polskie społeczeństwo jest spolaryzowane. Na szczęście, uwzględniając osoby, które olały ankietę, porządnych ludzi jest więcej niż podłych.

Mimo wyraźnej fobii i nietolerancji lewicowych (i nie tylko) postępowców zwalczających fobie i nietolerancję, spotkało mnie również wiele pozytywnych reakcji. Miło było czytać głosy rozsądku użytkowników, którzy stanęli w mojej obronie, albo zostawiali miłe komentarze pod publikowanymi odcinkami. Powtarzające się kilka razy słowo „genialne”, kilka miłych prywatnych wiadomości, oraz zdecydowana przewaga pozytywnych ocen nad negatywnymi, pozwoliły mi odzyskać wiarę w siebie i sens działalności twórczej. Wszystkim tym przyjaznym duszom bardzo dziękuję!

PODSUMOWANIE

Choć „Opowieści Arbuza Jagody” wyglądają niewinnie, jak archaiczny komiks z dawnych czasów, kryje się w nim ogromny bagaż kontrowersyjnych poglądów i emocji. Czasami zastanawiam się, czy powstał zbyt późno, czy zbyt wcześnie? Zbyt późno, bo pasowałby do czasów rewolucji hippisowskiej, zbyt wcześnie, bo być może oddaje ducha podobnego zrywu społecznego z przyszłości. To jednak nieważne – ważne, by czytelnik od czasu do czasu się zamyślił, fabuła go zaskoczyła, a przede wszystkim, aby dobrze się bawił i pośmiał.

We wrześniu album komiksowy „Arbuz Jagoda i tajemnice Zun-Zuna” z kompilacją 50 odcinków „Opowieści Arbuza Jagody” trafi do druku w bardzo małym, numerowanym nakładzie. Wydanie różni się od wersji wideo wyedytowanymi ilustracjami i tekstami. Więcej informacji TUTAJ.

Komiks nie jest wydawany dla pieniędzy, lecz w celu zarchiwizowania rocznej pracy nad nim. Myślę, że jest unikalnym projektem, a zarazem niezrozumiałym dla większości współczesnych odbiorców, podobnie jak wyśmiewana była za życia sztuka Nikifora. Marzeniem moim i rysownika jest znalezienie poważnego wydawcy, który odkryje w przygodach Arbuza potencjał, zleci ich przerysowanie i wyda w nowym kształcie na rynek… wszechświatowy (no co, pofantazjować nie można?). Żeby tak się stało – potrzebny jest łut szczęścia, którego nam, autorom i wiernym fanom, życzę.

Michał Antosiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *